Rustie – Ultra Thizz

Jeśli miałbym w perspektywie organizowanie imprezy urodzinowej i worek pieniędzy, którego zawartością mógłbym uraczyć jednak tylko jedną osobę, to o ile o zakąski dbałaby pani Doubtfire, to o oprawę muzyczną na pewno Rustie. Jego wydany w październiku zeszłego roku debiutancki album "Glass Swords" to zbiór wymiataczy parkietu, soundtrack do najszybciej urwanego filmu w Twoim życiu i zestaw zwariowanych i nieokreślonych kroków tanecznych, przy którym spalisz więcej kilokalorii niż na bieżni. Russel Whyte, bo takie dane ma wpisane w paszport ten obdarzony niezwykłym talentem młodzik, przemyca do szerszej świadomości raczej ignorowany ostatnio trance, wzbogacając tę muzyczną bazę o energiczne hooki, wyciśnięte do ostateczności niczym sok z cytryny, czego przykładem jest killer "Ultra Thizz".


statu4