Artysta Tygodnia – Of Montreal
W tym tygodniu ukaże się jedenasty album of Montreal. Grupa nieraz pokazała już, że wie jak zmienić oblicze współczesnego indie popu. Jak tym razem zaskoczy nas Kevin Barnes?
Na początku lat 90. Athens w stanie Georgia stało się gniazdem niezależnych muzycznych eksperymentatorów. Wszystko za sprawą kolektywu Elephant 6 zrzeszającego artystów próbujących ożywić ducha psychodelicznego rocka z końca lat 60.
Właśnie na takim gruncie wyrosło of Montreal. Derek Elmstad, Bryan Pool i Kevin Barnes, każdy z doświadczeniem na indie rockowej scenie, powołali do życia nowy projekt i w 1997 roku wydali debiutancki album „Cherry Peel”. Choć tworzyli w trójkę, to wizja Barnesa stała się tą wiodącą – na tyle, że nawet nazwa zespołu przypomina o jego nieudanym romansie z dziewczyną z Montrealu.
Wczesna twórczość of Montreal to ciągłe odwracanie się przez ramię w kierunku lat 60. Patrząc za siebie, muzycy wciąż zderzali się z zarzutami o wtórność, patos i brak pomysłów. Kompozytorski talent Kevina Barnesa kiełkował przez siedem lat, bo – jak przyznaje sam lider of Montreal – nowy rozdział rozpoczął się dopiero w 2004 roku wraz z szóstym, przełomowym albumem „Stanic Panic In the Attic”. Barnes stworzył pop na miarę XXI wieku , bezkompromisowe dzieło, na którym pędzące akordy nie pozwalają zatrzymać się przy genialnych harmoniach i melodiach, które równie dobrze mogłyby wyjść choćby spod ręki samego Briana Wilsona. Powstał album, który zdefiniował of Montreal na nowo.
Z czasem zespół nadrobił lata stracone na zapatrywaniu się w psych-rockowców sprzed kilku dekad. Na kolejnych albumach Kevin Barnes swoim sposobem oprowadzał po innych terytoriach – disco lat 70-tych i 80-tych na „The Sunlandic Twins”, pop i glam rock na „Hissing Fauna, Are You The Destroyer?” (na którym w sobie tylko znany sposób połączył taneczną muzykę z depresyjną analizą rozpadu swojego małżeństwa) czy r’n’b na „The False Priest”.
Amerykanie zaskakują nie tylko muzyką, ale i wizerunkiem. Pójdźcie na koncert of Montreal a zobaczycie muzyków na szczudłach, przebranych za bajkowe postaci, a może poszczęści wam się tak jak publiczności na OFF Festiwalu w 2008 roku i Kevin Barnes ogoli wąsy podczas wykonywania utworu.
7 lutego ukaże się jedenasty album grupy. Of Montreal po raz kolejny zapowiadają coś innego niż dotychczas – album intymny i ezoteryczny, który nie wszystkim może się spodobać. Przez 15 lat twórczości Kevin Barnes i spółka przyzwyczaili nas do jednego – nigdy nie wiemy, czego się po nich spodziewać.
