TEST: Rover 214 – mały i żwawy

Rover 200 III generacji był w swoich czasach wyjątkowo urodziwym przedstawicielem segmentu C czyli samochodów kompaktowych. Był produkowany w latach 1995 -1999, po czym przeszedł gruntowny face-lifting i sprzedawano go jako Rover 25. W czasach produkcji 200setka była raczej rzadkim gościem Polskich ulic. Po 10 latach stała się atrakcyjną propozycją na rynku samochodów używanych.
Rover swoją sylwetką nieco przypomina Hondę Civic 5 generacji, nie jest tak bez powodu ponieważ Brytyjczycy niegdyś  współpracowali z Hondą. W pewnym momencie ukuto powiedzenie, że Rover to taka ładniejsza Honda z chromami. Powiedzenie dotarło do zarządu japońskiej firmy i zapadła decyzja o zakończeniu współpracy. Wcześniejsza generacja Rovera 200 miała wręcz swojego Hondowego odpowiednika- model Concerto. III generacja serii 200 była w latach 90tych pierwszym samochodem zaprojektowanym samodzielnie przez brytyjskich konstruktorów ale mimo to kryje w sobie sporo rozwiązań zbliżonych do Hondy.

Drapieżny maluch
Rover serii 200 pomimo swoich niewielkich wymiarów sprawia wrażenie prestiżowego samochodu, niegdyś był lokowany w części Premium segmentu C. Teraz możemy docenić plusy wynikające z chęci wciśnięcia go do grupy „lepszych”. Segment premium to zazwyczaj tylko zachowywanie pozorów „lepszości”. Mały Rover rzeczywiście wygląda atrakcyjnie w stosunku do ówczesnych
konkurentów, nadwozie posiada apetyczne detale jak np. wykończenia chromem, małe znaczki producena na słupkach C. Niestety jest to wciąż stosunkowo niewielki samochód. O ile w jeździe miejskiej można uznać to za zaletę, bo zazwyczaj i tak jeździmy samemu lub z maksymalnie jednym pasażerem, o tyle dalszy wyjazd w większym składzie robi się mało wygodny. Wnętrze 200tki zostało wykończone stosunkowo dobrymi materiałami, w standardzie znajdowały się elektryczne szyby przednie, immobiliser, obrotomierz, zegarek ale i znalezienie egzemplarza z klimatyzacją nie jest większym problemem. Na plus należy zaliczyć pozycję za kierownicą którą można opisać jako „nisko i długo”.  Daje to poczucie siedzenia w samochodzie większym i poważniejszym niż jest w rzeczywistości. Jako minus można zaliczyć inkrustacje z drewna które wyglądają tandetnie- cóż w latach 90tych plastikowe drewno to
było coś ?

Eksploatacja
Rovera 200 w dobrym stanie możemy kupić już za ok. 5tys. zł. Pomimo tego, że nie jest to samochód  często spotykany nie oznacza to
kosztownej eksploatacji. Nie jest to nowy samochód więc właściciel nawet nie pomyśli o wybraniu się do ASO. ASO zresztą nie ma bo: po pierwsze Rover nie posiadał oficjalnego przedstawicielstwa w Polsce a po drugie splajtował i marka Rover już nie istnieje. Na szczęście nie stała się jeszcze brandem o popularności na poziomie zapomnianego Talbota albo Tavrii więc zdecydowaną większość części znajdziemy na allegro lub w sklepach motoryzacyjnych wyspecjalizowanych w brytyjskich markach. Niestety możemy natknąć się na problem z dostępnością niektórych części w zwykłych dużych hurtowniach motoryzacyjnych. Pozostaje też rynek części zamiennych który o dziwo jest zaskakująco spory. Nasi rodacy zwieźli z Anglii wiele egzemplarzy z kierownicą po prawej stronie i rozbierają je na części sprzedawane w całkiem przyjaznych cenach. Rover nie bez kozery ma lekko drapieżny wygląd. Zaczynając od
przyczajonej kształtnej sylwetki kończąc na przodzie z „wrednym” spojrzeniem. Zrywne silniki benzynowe w połączeniu z przyjemną
„krótką” skrzynią biegów czynią z dwusetki małego hot hatcha, oczywiście w ofercie była również najmocniejsza wersja Rover 200 BRM oraz Rover ZR17 ale nawet najsłabsze wersje benzynowe zaskakują dynamiką. Jedną z cech odziedziczonych po Hondzie jest charakterystyka oddawania mocy silnika. Zdecydowanie preferują pracę w wysokim zakresie obrotów co jest nieco uciążliwe przy np. ruszaniu w korku i spalaniu ale daje sporo radości przy gwałtowniejszej jeździe. Silnik 1,4 16v w teście w dynamicznej jeździe mieszanej spalił 7,2l/100km. Znaczną część testu spędziliśmy we Wrocławskich korkach a więc taki wynik można uznać za całkiem przyzwoity.  Według właściciela spalanie potrafi przekroczyć nawet 10l kiedy samochód jest używany w zimie lub w lecie z włączoną klimatyzacją. 10l dla tak małego samochodu nie byłoby przerażającym wynikiem kiedy mówilibyśmy o samochodzie starszym o jakieś 10-15 lat. Niestety takie są koszta jazdy nie najmłodszym samochodzie z nieco dynamiczniejszym silnikiem.

Problemy…- ale kto ich nie ma?
Większość małych Roverów które możemy znaleźć na rynku samochodów osobowych jest wyposażona w silniki benzynowe z serii K. Jest to seria silników zaprojektowana przez Rovera. O ile silnik 1,4 8v uchodzi za stosunkowo trwały jego mocniejsze ewolucje poczynając od 1,4 16v są nękane przez problemy z wypaloną uszczelką głowicy lub kosztownymi pęknięciami tejże. Kolejną piętą achillesową Roverów 200 jest delikatna skrzynia biegów. Najczęstszymi usterkami są „padające” synchronizatory II i wstecznego biegu, problemy może stwarzać również przedwcześnie psujące się sprzęgło. W przeszłości brytyjskie samochody słynęły z gigantycznych problemów z elektryką i elektroniką. W Roverze 200 producentowi udało się prawie w całości uporać z tym problemem aczkolwiek wciąż pojawiają się drobne irytujące awarie. Typowe są np. problemy z elektrycznymi siłownikami podnoszenia szyb. Co ciekawe w niektórych egzemplarzach (jak np. w prezentowanym przez nas) ten problem nigdy się nie pojawił, zaś w innych słyszy się o notorycznie zacinających się szybach. Cóż w trakcie deszczu albo śnieżycy rzeczywiście jest to nieciekawy kaprys samochodu. Z szybami łączy się jeszcze jeden problem- przełączniki zostały zaprojektowane w niezbyt przemyślany sposób, jeśli raz użyje
się ich zbyt siłowo (co nie jest trudne)  będą już zawsze wyskakiwać ze swoich mocować. Do całości dodajmy jeszcze wyjątkowo często przepalające się żaróweczki podświetlenia konsoli+przycisków+zegarów i mamy obraz samochodu który miewa kaprysy ale w gruncie rzeczy potrafi być dobrym kumplem młodego kierowcy. Rovera 200 możemy polecić zarówno studentowi, świeżo upieczonemu kierowcy jak i komuś doroślejszemu poszukującego niedrogiego samochodu do jazdy po mieście.

                                                                                                                                                                                                 Tekst: Tomasz Filipek

wiecej zdjęć: www.facebook.com/12cylindrow

 


statu4