TEST: Saab 9-3 2.0t Vector 2003

Pamiętaj, że to jest samochód!
     Saab w ostatnim czasie miał ogromne problemy i wydawałoby się, że jest już jedną nogą w trumnie. Jednak Szwedzi dogadali się z Chińczykami i miejmy nadzieję, że ta marka nie upadanie, bo ludzie z Trollhättan robili naprawdę interesujące samochody.
Prawie na samym początku trzeba postawić sprawę jasno: w kraju, w którym wszechobecnie panuje opinia, że najlepsze auta robią Niemcy i to Niemcy z Wolfsburga, taka marka jak Saab nie zwojuje rynku. Nie zobaczysz 9-3 na co drugim skrzyżowaniu… i dobrze. Dlatego, że w pewnym stopniu dzięki temu możesz poczuć się wyjątkowo. Nigdy nie przepadałem, za masówką, za tym co ma lub chce mieć każdy, za tym co modne i popularne. Wiele testów samochodów szwedzkiej marki dziennikarze zaczynają od porównania samochodu do samolotu. Firma narodziła się jako producent samolotów, ale ja jednak nie miałem zamiaru podchodzić to tego auta jako do spadkobiercy statków powietrznych.

O wnętrzu później najpierw jazda!
Samochód w tej wersji ma silnik czterocylindrowy 2.0 litra doładowany turbosprężarką. Moc silnika to 175 KM. Maksymalny moment obrotowy wynosi 265 Nm. Przypominam, że są to dane fabryczne a auto ma już kilka wiosen. Na liczniku widnieje przebieg ponad 166 tys. km. Wsiadam do środka, ale zanim to zrobię mówię sam do siebie: pamiętaj gdzie jest stacyjka. Od zarania dziejów szwedzkie auta wyróżniają się stacyjką umieszczoną pomiędzy fotelami kierowcy i pasażera. Punkt dla Saaba za oryginalność. Przekręcam kluczyk 3 razy i na wyświetlaczu umieszczonym na desce rozdzielczej zapala się napis „Checking…” po chwili pojawia się informacja, że wszystkie systemy sprawne. Odpalam… słyszę świst turbosprężarki miły dla ucha. Jedynka i ruszam… zgasł… oż ty dziadu. Rozglądam się czy nikt nie był światkiem mojej delikatnej wpadki, ale w zasięgu wzroku nikogo. Próba numer dwa. Odpalam znów silnik… sprzęgło… jedynka… i więcej gazu… puszczam powili sprzęgło… jest! Ruszyłem tym razem spokojnie niczym szofer wiozący swojego wkurzonego szefa i niechcący niczym go denerwować. Samochód mimo tego, że nie jest pierwszej młodości ochoczo reaguje na gaz. Dwójka, trójka i czuje moc tego auta… Nie zdołałem dobrze odetchnąć po fascynacji przyspieszeniem a już mam zapięty piaty bieg i 150 km/h. Auto spokojnie może osiągać prędkości rzędu 170 km/h  i nie daje odczuć tego jak szybko jedziemy. Dobrze, zwalniam i dochodzę do wniosku, że mimo wszystko przydałby się szósty bieg.  Saab 9-3 porusza się na 17-calowych aluminiowych felgach i oponach o profilu 225/45. W tej wersji zawieszenie jest utwardzone i obniżone. Trzeba uważać na progach zwalniających i przy podjeżdżaniu pod krawężniki, gdyż można urwać co nieco.

Po prostej świetnie, a w zakrętach?
Moc, a zwłaszcza moment obrotowy plus utwardzone niskie zawieszenie zachęcają do szybkiej jazdy. Poruszając się po drogach nie ma obawy, że zabraknie nam mocy przy wyprzedzaniu. Jedyne co może ograniczać ten samochód to kierowca. To na szczęście jeszcze on określa czy decyduje się na manewr wyprzedzania czy nie. Gdy idziesz na całość Saab nie odmówi, a z wielką ochotą pogna do przodu. Chyba, że mamy wrzucony piąty bieg i nazwijmy to „nieodpowiednią” prędkość do wrzuconego piątego biegu. Turbo dziura… zmora silników turbo, tu jest i to zauważalna. Powinien być minus, ale jest to silnik z turbo więc tego można się spodziewać. Dobra, żeby nie było: minus.
Samochód zachęca do szybkiej jazdy, jednak szybko nas może skarcić za naszą potrzebę prędkości. Wchodząc w zakręt czuć podsterowność. Nie jest to ta podsterowność, z którą trzeba walczyć. To ta, która jest jak anioł stróż mówiący „stary zwolni, bo z następnego zakrętu cało nie wyjdziemy”. Układ kierowniczy mógłby być bardziej precyzyjny. Wspomaganie kierownicy przy większej prędkości powoduje, że wchodząc w zakręt mam wrażenie, że auto nie skręci po czym nagle pojawia się impuls z nikąd, który pozwala mi dojść do wniosku: Mogłeś jeszcze skręcać. Minus dla 9-3 za prowadzenie w zakrętach, a zwłaszcza za układ kierowniczy.

Sprawy, o których nie mogę zapomnieć.
Spalanie. To ten aspekt, który może odstraszać przy zakupie takiego używanego auta. Tu miłe zaskoczenie – owszem komputer w jeździe miejskiej pokazuje ponad 9 l /100 km, ale w długiej trasie można zejść nawet do 7 litrów. Średnio Saab zadowala się 8 litrami benzyny na 100 przejechanych kilometrów. Sceptycy powiedzą, że przy takim silniku i przy takich cenach paliwa to auto zabije naszą kieszeń. Naszą kieszeń może również zabić każde inne udogodnienie naszego życia. Uparci mogą pokusić się o instalację gazową, jednak tak jak nie zakładasz pitbullowi kokardki, tak nie powinieneś montować LPG w Saabie.
Zatrzymuję się na chwilę by na spokojnie ocenić wnętrze. Ktoś kto nigdy nie miał styczności z tą marką stylistykę wnętrza od razu odrzuci. Nie znajdziemy tu wyszukanej stylistyki przełączników, przycisków czy kratek nawiewów. Wszystko jest proste bez zbędnych ceregieli. To właśnie jest kolejna wizytówka marki Saab. Może się to podobać lub nie. Mnie nie urzekła ale nie spowodowała też, że zemdlałem z zachwytu. Na panelach drzwi oraz na zewnętrznej część foteli przednich jak i tylnej kanapie znajdziemy jasną skórę. Listwy aluminiowe na drzwiach oraz listwy z napisem  na progach mówią mam, że nie siedzimy w wersji podstawowej. Dziesięć poduszek powietrznych, dwustrefowa klimatyzacja, kontrola trakcji, ABS, tempomat, elektryczne wszystkie cztery szyby i lusterka boczne, komputer pokładowy z dwoma wyświetlaczami(jednym na desce rozdzielczej i drugim, większym na konsoli centralnej) radio ze zmieniarką na 5 płyt CD oraz możliwość podłączenia modułu telefonu oraz aktywne zagłówki to opcje wyposażenia znajdujące się w tym modelu. W sumie prościej było by napisać, czego auto nie ma. Otóż do ideału brakuje mu reflektorów ksenonowych i rozszerzonego wyświetlacza SID. Udogodnieniem są dwa gniazdka zapalniczki jedno zaraz przy lewarku zmiany biegów, drugie w schowku znajdującym się w podłokietniku. Brakuje nawigacji, ale nie jest to osobiście dla mnie rzecz priorytetowa. Gdybym potrzebował nawi to oferta tego sprzętu jest tak bogata, że nie trzeba lamentować z braku fabrycznej nawigacji.
Tylna kanapa jest wygodna jednak przy komplecie pasażerów na dalekich trasach osoby siedzące z tyłu mogą mieć problem w komfortowym podróżowaniu.  Jednak w tej klasie Szwedzi mogli bardziej się popisać. Podczas jazdy zauważyłem jeszcze jedną rzecz, która przeszkadza mi. To widoczność ze środka. Cofając, widoczność do tyłu jest bardzo ograniczona, ale przy manewrach na wstecznym biegu pomagają czujniki parkowania. Szeroki słupek C również za bardzo ogranicza widoczność. Wysiadam by zajrzeć do bagażnika. Tu od razu można stwierdzić, że pod kufrem jest sporo miejsca (450 l.).

     Spotkanie z Saabem dobiega końca. Teraz wydawałoby się rzecz najprostsza czyli podsumowanie. Otóż nie jest to proste bo z jednej strony auto powoduje, że prowadząc je uśmiechasz się do siebie i do kierowców Audi, Mercedesów i BMW, których wyprzedzasz a z drugiej strony widzisz mankamenty tego auta. To to uczucie gdy masz wrażenie, że dotknąłeś ideału ale zauważasz braki, które Cię wkurzają. Do tego dochodzi fakt, że części, nie należą do najtańszych. Mam patową sytuację… Wsiadam raz jeszcze, odpalam i udaję się na ostateczna przejażdżkę. Fakt nie będzie to obiektywna ocena, i ktoś powie, że jestem stronniczy. Jestem. Bo w życiu kieruję się emocjami, a tych Saab 9-3 dostarcza wiele. Poprawia nastrój i daje poczucie przynależności do grupy wybranych. Kierowcy Saabów mijając się na drodze pozdrawiają się. Widziałeś taką miłą wymianę gestów wśród posiadaczy Volkswagenów, BMW, Audi… no właśnie nie spotkasz się z czymś takim. Teraz wysiadam i nie mam złudzeń. Auto warto kupić by zobaczyć, że motoryzacja nie musi  być nudna i niemiecka. Saab 9-3 sprawi, że podróż stanie się przyjemnością, a nie trasą z punktu A do B. Można chcieć więcej? Jasne! Wersja Aero spowoduje, że będziesz czuł że latasz… miałem nie odwoływać się do samolotów, ale nie jest to chyba możliwe. Korzeni i tradycji marki nie wymażesz.

Galeria na www.facebook.com/12cylindrow
     

 


statu4