“Zła kobieta” (Bad Teacher, USA 2011), reż. Jake Kasdan (Marcin Gliński)

Jeszcze przed premierą film Kasdana cieszył się całkiem dużym zainteresowaniem pomimo skromnego budżetu i niewielkiej promocji. Podobnie jak użytkowników forów i zwykłych bywalców portali filmowych mnie również zauroczył zgrabnie przycięty trailer, po którym można spodziewać się podczas seansu sporej dawki niegłupiej zabawy.

 

Zapewne każdy w swojej karierze szkolnej miał nauczyciela, który wykazywał się niekiedy większą niesubordynacją niż jego podopieczni – w końcu nie wszyscy trafili do tego zawodu z powołania. Cameron Diaz jest właśnie taką nauczycielką: puszcza filmy zamiast prowadzić lekcję, przychodzi do pracy na kacu, pali trawę na parkingu przed szkołą i do czasu, kiedy jej bogaty narzeczony nie odwoła zaręczyn, wcale nie przeszkadza jej marna belferska pensja. Dopiero wizja staropanieństwa i braku funduszy na liczne zachcianki skłania naszą bohaterkę do bardziej wytężonej pracy i starania się o nagrodę stanową, która opiewa na całkiem ładną kwotę. Gdy na horyzoncie pokazuje się nowy nauczyciel – Justin Timberlake, który właśnie wprowadził się do miasta i rozstał z dziewczyną o ogromnym… sercu, cel staje się oczywisty. Zdobyć kasę na operację powiększenia biustu i złapać faceta przystojnego i majętnego zarazem.

 

Poziom intelektualny żartów bywa tu niski, ale komu by to przeszkadzało w lekkiej i bardzo sprawnie prowadzonej wakacyjnej komedyjce. Scenarzyści pozwolili sobie na sporo inteligentnych gier słownych, ale też na humor rodem ze szkolnej ubikacji. Lekkości filmowi dodają kreacje pierwszo i drugoplanowych bohaterów. Tytułowa Zła Nauczycielka w wykonaniu Cameron Diaz jest połączeniem wampa, szkolnego rozrabiaki i wrednego manipulatora, co najwyraźniej bardzo dobrze leży aktorce, która potrafi przykuć uwagę widza przez cały czas trwania filmu. Z kolei Timberlake nie bał się zabawy swoim wizerunkiem. Bohater, w którego się wcielił, chociaż przystojny i bogaty, źle się ubiera, nie potrafi tańczyć, jest infantylny, kiepski jako kochanek i nie grzeszy inteligencją. Diaz i Timberlake’a wspomagają Jason Segel i Lucy Punch, których aktorskie wyczyny (pomimo że to tylko mało ambitna komedia) ogląda się całkiem przyjemnie.

 

Niestety „Złą kobietę” czeka los podobny do każdej innej wakacyjnej produkcji. Na seansie dobrze się bawimy, a po wyjściu z kina szybko o filmie zapominamy. Zbliżający się 1 września zaczął powoli spychać ten tytuł z repertuarów kin, więc to już chyba ostatnia okazja do zobaczenia tego obrazu na dużym ekranie.

 

Marcin Gliński

 


statu4